• Natalia Plachta Fernandes

Grawitacja kreatywności

Zaktualizowano: 5 sty 2020

Wiedziałam, że coś się stanie. Chociaż jeszcze trudno uwierzyć. Od kilku tygodni niewiele robiłam. Ale miałam silne poczucie, że coś większego się zbliża. Tak, jak to bywało z obrazami - rzeczami do namalowania, poczucie czegoś nadchodzącego. Tym razem wszystko jednak jest inaczej, o wiele bardziej skomplikowane, niespodziewane, ale dokładnie zsyntetyzowane.


Beznadziejnie się ostatnio czułam. Kilka powodów, kilka poziomów. Zima, jesień. Ludzie. Ja. Sztuka. Tak, przygniotłam się sztuką. Sama siebie. Jak tu oddychać. Stos kresek. Ładunek cieni. Ostrzał koloru. Ileż można? Ano można. Wiecznie pewnie. Tylko co z tym, co dalej? Leży wszystko i się iści się. Ale nieważne jak się ma moje JA. Proces twórczy jest tutaj kwestią zasadniczą, a moje ja tylko jednym ze składników. Po ludzku mówiąc - przypadłość moją stanowiła w ostatnich latach nadprodukcja. Przypadłość jedynie. Nie sposób nazwać ją problemem. W końcu to taki DAR. Ta cała tzw. kreatywność, czy jakoś tak. Karabin maszynowy. A w modzie są rakiety. Na szczęście sztuka mody wszelakie przerasta. Ale miało być, o tym, że coś się stało. Pojawiło. Przyszło.


O istnieniu mojej strony przypominam sobie szczególnie pod koniec roku. Wiadomo, czas podsumowań - co się działo, jak tam rozwój artystyczny... a nie, to nie dlatego! Wtedy muszę

Bob D. [24x18 cm, canvas]

zapłacić i przypominam sobie, że jej nie aktualizuję, że zaczęłam pisać jakiegoś niby bloga, że wypadałoby coś więcej tutaj wrzucać, jakieś prace itp. Pisać. Ale po jakiemu? O czym, kto to będzie czytać?

- i tym podobne sabotaże. Przed założeniem bloga bardzo dużo pisałam na papierze. I nagle koniec. Bo po co pisać na papierze, skoro miało być na blogu, a żeby tutaj, to musi być porządnie.. Chodzi o to, że w ostatnim czasie szczególnie wisiało nade mną to pisanie. A równocześnie z tym - przygniecenie aspektem kwantytatywnym mojej twórczości, plus - poczucie, że coś się zbliża. Miałam poczucie, że pojawi się coś wieloaspektowego, wielopoziomowego, dużego, z jednej strony zupełnie nowego,

ale z drugiej mającego sens. I dzisiaj pojawiło się rozwiązanie. Krok milowy. Wyzwalacz. Uwalniacz. Sensonadawca. Kierunkowskaz. Pomysł. Idea. SŁOWO.


Ja już to właściwie robiłam. Historia. Proces. Papier. Zmiana. Opowieść. Transformacje. Wątki. Powroty. Charaktery. Technika mieszana. Słowo i obraz. Książka jako synteza.


25 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie